Forum  RSS
Unbreakable / Split / Glass (seria Shyamalana)

#zrodlo
Nigdzie nie mogę znaleźć tematów dotyczących tych filmów, dlatego jeśli coś takiego jest to po prostu proszę o przeniesienie posta do odpowiedniego wątku. W innym wypadku chyba warto założyć temat o serii Shyamalana. W sieci pojawił się nowy zwiastun filmu "Glass", który utwierdził mnie w przekonaniu, że do kina idę i tyle ;)

Źródło: forum.film.org.pl

Triple Frontier (reż. J.C. Chandor, 2019)

#zrodlo
Ben Affleck, Oscar Isaac, Charlie Hunnam, Garrett Hedlund oraz Pedro Pascal w roli przyjaciół, którzy planują okraść brutalny i bezwzględny kartel. Premiera w marcu 2019. Co prawda Netflix, ale... Chandor + Boal do tego fajna obsada i lotny temat. Oglądam w dzień premiery!

Źródło: forum.film.org.pl

Cold Skin (reż. Xavier Gens)

#zrodlo
Rok 1914. Na oddaloną od cywilizacji, znajdującą się nieopodal Antarktydy wyspę przybywa młody meteorolog, który ma za zadanie zmienić swojego poprzednika. Okazuje się jednak, że ten zmarł na tyfus, a jedynym jegomościem zamieszkującym skrawek lądu jest zdziwaczały, zaniedbany i samotny Gruner, który jest latarnikiem. Wyspa kryje jeszcze jeden przykry fakt dla głównego bohatera - każdej nocy jest ona nawiedzana przez tajemnicze morskie istoty. To w konsekwencji wymusza na nim nawiązanie współpracy z Grunerem i walkę o przeżycie, która zdominuje jego życie przez kolejne miesiące. Film bazuje na podobno świetnej książce Alberta Sancheza Pinola o tym samym tytule i gdyby nie to, uwierzyłbym że Xavier Gens przez ostatnie lata szlifował swój reżyserski talent aby wreszcie dostarczyć fajne kino. Tutaj miał jednak świetną bazę pod dobry film i takowy udało mu się zrobić. Ciężko to zaklasyfikować jako horror bo straszenia jakotakiego tutaj nie ma (2 przewidywalne jumpscare'y to za mało). Określiłbym to raczej jako mix fantastyki, przygody, dramatu okraszony fenomenalnymi zdjęciami i lovercraftowskim klimatem oraz survivalem. Moim zdaniem mix całościowo udany, ale w sumie nie zdziwię się jak zdania będą tutaj podzielone. To z jednej strony rzadko spotykany temat w kinie, a z drugiej jednak nie jest to The Thing. No i morskie istoty, ich design, nie każdego zadowolą. Ja je kupiłem od razu. Cholernie spodobały mi się 3 rzeczy: - to, że reżyser nie bawi się w podchody i praktycznie w 20 minutach przedstawia o co w tym wszystkim chodzi i jak będzie to wyglądać. - o wiele lepsze przedstawienie relacji z "innym gatunkiem" niż w del Toro. - czochrający głowę motyw latarni, która zdaje się być jedyną budowlą na przeżartej chłodem wyspie. W rolach głównych Ray Stevenson (jak zawsze stanął na wysokości zadania) oraz David Oakes (dla mnie noname, ale wybrnął wyśmienicie) Czasami pojawia się trochę łopaty (cytowanie Nietschego i Dante), końcówka jest nieco szablonowa, ale z drugiej strony kocham takie klimaty i jestem skory wybaczyć Gansowi kilka błędów. Takich filmów powinno powstawać 10x więcej. 7/10

Tagi: Horror
Źródło: forum.film.org.pl

Wejście smoka

#zrodlo
Wejście smoka to amerykański film z 1973 z Brucem Lee w roli głównej. Flm miał być jego pierwszym kasowym filmem Hollywoodzkim a ostatecznie jest jego jedynym tego typu filmem przez jego śmierć niedługo przed premierą. Ostatnio mi się o nim przypomniało i wiecie co powiem-Jest świetny. Przede wszystkim bardzo podobają mi się sceny walk mimo że przez jęki Bruce'a ciężko je brać na poważnie. Poza tym jest też dobra fabuła i aktorstwo. Poza tym warto go zobaczyć ponieważ de facto jemu zawdzięczamy amerykańskie filmy o tematyce Kung fu.

Tagi: Hollywood
Źródło: forum.film.org.pl

The Standoff at Sparrow Creek (reż. Henry Dunham)

#zrodlo
Ktoś otwiera ogień na policyjnym pogrzebie. Sprawcą może być członek oddziału milicji, do którego należy główny bohater - emerytowany gliniarz. W obawie przed eskalacją przemocy na szybko organizuje on w opuszczonym tartaku improwizowane przesłuchanie w celu ustalenia motywów oraz identyfikacji podejrzanego. Zegar tyka. Zapowiada się przepysznie. Premiera na początku 2019 roku.

Tagi: Premiery
Źródło: forum.film.org.pl

Diablo. Wyścig o wszystko (reż. Michał Otłowski, 2019)

#zrodlo
Ten film zasługuje na oddzielny temat. Możliwe, że za kilka tygodni świat kina otrzyma kolejny klasyk "made in Poland", który będzie stawiany obok Kac Wawy, Gulczasa czy innych filmów nadających się na kanał Mietka. Wczoraj wrzucałem zwiastun w odpowiednim temacie z fejsa, dzisiaj wylądował już na YT. Jest także making off PS w temacie 'Zapowiedz' jest sporo komentarzy na temat filmu, można przenieść! :)

Źródło: forum.film.org.pl

Vice (2018) reż. Adam McKay


Szok i niedowierzanie, ale według Filmwebu "Vice" w Polsce będziemy mogli zobaczyć już...11 stycznia! Osobiście obstawiałem najwcześniej marzec. 

Źródło: forum.film.org.pl

If Beale Street Could Talk (2018) - reż. Barry Jenkins

#zrodlo
Po szumie jaki wywołał "Moonlight" na Oscarach (i w przenośni i dosłownie xD) Barry Jenkins adaptuje dość popularną w USA powieść Jamesa Baldwina pt. "If Beale Street Could Talk" opowiadającą o parze zakochanych, których rozdziela oskarżenie o gwałt w stronę chłopaka. Powiem tak - jako jedna z 2-3 osób w Polsce, którym bardzo podobał się "Moonlight" to czekam na każdy kolejny projekt, pod którym Barry podpisze się jako reżyser, a trailery to istne miodzio. Widać, że Jenkins szybko ewoluuje pod względem reżyserii i zapowiada się na jednego z najbardziej stylowych twórców młodego pokolenia. Wyraźnie dużo tu wpływu od europejskich czy azjatyckich reżyserów (chociażby Wong Kar-Waia). Obsada też prezentuje się znakomicie - poza parą debiutantów, czyli Stephaneem Jamesem i KiKi Layne pojawią się m.in. Regina King, Pedro Pascal, Diego Luna, Dave Franco, Brian Tyree Henry, Ed Skerin czy Finn Wittrock. O produkcji mówi się też dużo w kontekście najbliższych Oscarów i kolejnego pojedynku Jenkinsa z Chazellem. Ja jestem całkowicie przekonany, że tak jak ostatnio to "La La Land" powinno wygrać Oscara za film z "Moonlightem", tak IBSCT przynajmniej reżysersko zgniecie "First Mana" na proch. Tak w ogóle, to byłaby prawdziwa beka gdyby to najpierw FM ogłosili "Najlepszym filmem", a potem by się znowu okazało że Jenkins zwyciężył xD Nie wiadomo nic na razie na temat polskiej premiery. Wciąż tutaj liczę na Gutka lub M2, że zdołają wyrobić się przed rozdaniem Oscarów. Tak czy siak, obym dostał wielkie kino.

Źródło: forum.film.org.pl

Roma (2018) reż. Alfonso Cuarón

#zrodlo
Już za 2 tygodnie premiera nowego filmu Alfonso Cuaróna!!  Wyprodukowany dla Netflixa, będzie również do obejrzenia na ekranach kin. Opis z oficjalnej strony filmu: Sezon oscarowy nabiera tempa, a "Roma" już zgarnia nagrody w najważniejszych kategoriach. W ostatnich dniach wyróżniona przez New York Film Critics Circle (NYFCC) - Najlepszy film, reżyseria oraz zdjęcia. Według mnie "Roma" koniecznie do zobaczenia na wielkim ekranie. Premiera 14 grudnia

Źródło: forum.film.org.pl

The Little Drummer Girl (reż. Park Chan-wook)

#zrodlo
Ledwo zakończona, kolejna adaptacja powieści Johna le Carré'a, koprodukcja AMC i BBC. Wszystkie odcinki reżyseruje mój ulubiony azjatycki reżyser - koreańczyk Park Chan-Wook, już mogę z pełnym przekonaniem powiedzieć, że jego kariera po anglojęzycznym debiucie podoba mi się bardziej niż wczesne filmy, a Mała Doboszka to najlepsza rzecz jaką popełnił. Co prawda jeszcze dwa ostatnie odcinki przede mną, ale dla mnie to już, nawet nie kandydat do serialu roku, co faworyt do tego tytułu. Ciężko mi wiele pisać, bo póki co uważam serial za po prostu bezbłędny - świetna, nieoczywista i powoli rozkręcająca się intryga związana z zawsze chwytliwym tematem zemsty Mossadu na Palestyńskich terrorystach, do tego dylemat czy zabijać od razu kogo się da, czy cierpliwie rozpracowywać siatkę powiązań i próbować dotrzeć do najważniejszych osób. Szpiegowskie fabuły to nie jest mój konik, ale opisana w tej książce i serialu jest jedną z najlepszych jakie poznałem, uwielbiam ten kontrast między światem pięknych kobiet i mężczyzn, szybkich samochodów, luksusowych hoteli i dużych pieniędzy, a moralnym gównem w jaki muszą być zaangażowani agenci wywiadu aby być skutecznymi. Absolutnie fantastyczne są zdjęcia - może niezbyt efekciarskie, ale od pierwszego ujęcia znać kunszt reżysera, to jak operuje tymi pastelowymi kolorami i oddaje klimat lat 70. budzi mój szczery podziw. Tak sobie myślałem na wysokości 3. i 4. odcinka, że serial jest nakręcony właściwie tak, jak sam chciałbym go uwiecznić - perfekcyjna robota. To samo można powiedzieć o obsadzie - może tylko Michael Shannon miewał lepsze role (zwłaszcza że tutaj ma raczej drugi plan), ale dla Skarsgårda i Pugh to najlepsze występy w karierze. Początkowa można pomyśleć, że rola Szweda to po prostu kolejny małomówny twardziel podobny chociażby do postaci z tegorocznego Hold the Dark, ale z każdym odcinkiem się rozkręca i nabiera głębi. Florence Pugh to objawienie - ledwie 22 lata i już potrafiła pociągnąć na swoich barkach taki serial, wróżę jej wielką karierę w Hollywood. Jako bonus - Chan-wook chyba zabronił jej na planie ubierać stanik, bo jej sutki prześwitują przez prawie każdą sukienkę jaką nosi :) Dzisiaj robię ucztę z dwoma finałowymi odcinkami - póki co nie widzę żadnych wad. Do nadrobienia filmowa wersja z 1984 z Diane Keaton.

Źródło: forum.film.org.pl

Robin Hood (2018) reż. Otto Bratwurst

#zrodlo
Dzieło tej klasy zasługuje na osobny temat. Na początek plakat: Na początku filmu braciszek Tuck (grany przez tańszą wersję Simona Pegga) radzi widzom, żeby zapomnieli wszystko co wydaje im się, że wiedzą o Robin Hoodzie. Fajnie byłoby, jakby mogli też zapomnieć o pierwszych dwóch Batmanach Nolana i Igrzyskach Śmierci, bo nowy RH będzie zżynał z nich ile wlezie. Tak czy inaczej, Robin z Locksley żyje sobie szczęśliwie z najbrzydszą Marion jaką widziałem. Niestety sielanka nie trwa długo - nasz heros zostaje powołany na wojnę w Iraku, gdzie dołącza do oddziału Komando Fok. Dostajemy więc 15 minut gameplaya z Call of Duty: Medieval Warfare, gdzie angielscy komandosi patrolują ulice używając łuków jak karabinów maszynowych, a muzułmanie ostrzeliwują ich z mini balist cekaemów i łukobazook. Przy okazji poznaje J. Foxxa w roli krzyżówki Azeema, Henri Ducarda i Małego Johna, ponieważ czemu nie. Potem Robin wraca do domu, a tam źle się dzieje. Szeryf Nottingham był molestowany w sierocińcu przez księży, w wyniku czego wyrósł na Donalda Trumpa, który nawołuje do wojny z muzułmanami pragnącymi zinfiltrować Zachód i zniszczyć amerykański sposób życia. A na dodatek zmusza pospólstwo do katorżniczej pracy w kopalni materiałów wybuchowych (wyglądającej jak połączenie Dystryktów z IŚ i Los Angeles z BR). Niestety nikt nie wyjaśnił autorowi kostiumów, że to nie Rogue One, a Mendelsohn nie grał tam Jedi. Dyrektor Nottingham nie jest jednak głównym bossem - pozostaje na usługach kardynała Vadera. Wspólnie knują przeciwko koronie. Aby odkryć ich plan, Robin Hood przyjmuje podwójną tożsamość. Nocami jest Zakapturzonym Krzyżowcem (dosłownie), który okrada bogatych itd. Za dnia zaś odgrywa rolę Bruce'a Wayne'a, milionera-playboya, paradującego w tweedowej marynarce. Niestety jego ukochana w międzyczasie związała się ze Szkarłatnym Jamie Dornanem. Na szczęście jednak dla Robina to straszna szmata. Tak czy inaczej, tworzy się trójkąt miłosny rodem z Pearl Harbor. W międzyczasie Locksleyowi udaje się z zadziwiającą łatwością zyskać przychylność szeryfa, który zaprasza go na orgie na Kapitol i zdradza mu swoje najtajniejsze i najgłupsze plany. Szykując się do walki przeciwko potędze diabolicznego Knującego Kościoła Katolickiego i skorumpowanej policji, Robin może liczyć na pomoc Antify w rajtuzach. Dostajemy więc serię ekscytujących wyczynów superbohaterskich, przy kręceniu których reżyser korzystał ile wlezie z tego jakże fantastycznego efektu szybko-wolno, który wszyscy tak lubimy i który wcale nie przejadł się z dekadę temu. Oczywiście to jedna z tych popcornowych produkcji, przy których najlepiej wyłączyć mózg. Zwłaszcza przy dialogach. Wszystkich. Jeśli jeszcze uda się wyłączyć zdolność krytycznej oceny czegokolwiek, film autentycznie wciągnie. Zakończenie zapowiada sequel, który na sto procent na pewno powstanie: Jestem bardzo ciekaw, jak dalej rozwinie się filmowe uniwersum Robin Hooda. Jeśli jakimś cudem sequel jednak nie powstanie, cóż, i tak przecież wiadomo z historii, że zapoczątkowana przez Robina rewolucja zatriumfowała, Kościół został obalony, a w dwunastowiecznej Anglii zapanowała socjaldemokracja. 1/10

Źródło: forum.film.org.pl

Escape at Dannemora (SHOWTIME)

#zrodlo
Benicio del Toro w roli głównej. Nie potrzebuję innej rekomendacji.

Źródło: forum.film.org.pl

The Kominsky Method (Netflix, 2018)

#zrodlo
The Kominsky Method, czyli najnowszy serial, którego autorem jest ośmiokrotnie nominowany do Emmy Chuck Lorre. Gwiazdami produkcji są Michael Douglas i Alan Arkin. Takie seriale Netflixa chce się oglądać. Ogólnie wydaje mi się, że w większości przypadków to seriale, które łączą w sobie elementy komedii i dramatu najlepiej wychodzą tej platformie. The Kominsky Method to historia dwójki starych dobrych przyjaciół. Pierwszy z nich Sandy Kominsky, który niespełnionym aktorem, który obecnie prowadzi szkołę aktorską mając nadzieję, że dostanie szansę od losu na pokazanie swojego talentu. Drugim jegomościem jest Norman Newlander, upierdliwy agent Sandy'ego, którego dotyka wielka tragedia - umiera mu żona. Relacja Sandy'ego i Normana jest genialna - słuchanie ich rozmów, tego, jak sobie dogryzają, ale jednocześnie szanują to wielka przyjemność. Serial ma znakomite dialogi, sporo w nich naturalności, cały czas miałem myśl w głowie - tak właśnie rozmawiają ze sobą ludzie. Duża tez w tym zasługa znakomitych aktorów Arkin i Douglas - niesamowita chemia między tą dwójką. Muszą posypać się nominacje do najważniejszych nagród i basta. PS w serialu znajdą się też fajne występy gościnne, ale nie będę zdradzał :) 1. sezon to raptem 8 odcinków nie trwających więcej niż 30 min. Ogląda sie błyskawicznie :) 8/10! - bardzo liczę na to, że będzie drugi sezon.

Źródło: forum.film.org.pl

Witam zapomniałem tytułu

#zrodlo
Witam szukam filmu który rok albo dwa leciałna kanale filmowym cyfry składałsie z 2 lub 3 części a mianowicie chodziło tan o to że na zieme przyleciał ktoś podobny do diabła i stworzył tam idealne miejsce do życia ludzie zyli sobie w spokoju bez chorób biedy swiat idealny i z tego co pamietam to w koncowce pierwszej czesco glowny bohater wszedl do jakiejs swiatyni i tam byli uacys ludzie i modlili sie do czegoś to tylko tyle co pamietam z tego filmu

Źródło: forum.film.org.pl

Disenchantment (2018-) (Netflix) (Matt Groening)

#zrodlo
Dlatego może jako fanboy Futuramy to jestem bardziej krytyczny i wymagający, ale jednak średnio mi się to podobało. Fabuła może nawet OK, ale też potrzebowała trochę czasu, aby się rozwinąć i nie cierpię kiedy sezony kończą się cliffhangerem. Choć akurat finał był najciekawszy. Co do humoru to taki raczej ciut lepszy od współczesnych Simpsonów, ale też nieszczególny. Glówny mój problem, ze żadna z tych postaci nie wydała mi się ciekawa. Futurama miała taką fajną paletę bohaterów, a tutaj te jakoś przede wszystkim wydały mi się mało sympatyczne. Wiadomo Bender był jaki był, ale trudno nie było go lubić. Tutaj na razie dość cienko jeżeli chodzi o postacie, gdyż nie tylko nie są ciekawe, ale też nie są sympatyczne. Nie było to bardzo złe, ale jednak takie średnie, że ja daję 6/10

Tagi: Netflix
Źródło: forum.film.org.pl

Homecoming (Amazon)

#zrodlo
Heidi Bergman pracuje jako terapeutka w placówce zajmującej się żołnierzami z objawami zespołu stresu pourazowego, którym pomagają w powrocie do normalnego życia. Kilka lat później Heidi ma nowe życie, mieszka z mamą i pracuje w barze. Kontaktuje się z nią pracownik Departamentu Obrony zajmujący się starą skargą na jej dawnego pracodawcę. Najnowsza produkcja Amazon Prime z Julią Roberts w roli głównej to serial oparty na podcascie Eli'a Horowitza i Micaha Bloomberga, którzy są scenarzystami serialu, a reżyserem całości jest Sam Esmail znany z serialu "Mr. Robot". Bardzo czekałem na ten serial, ale nie z powodu showrunnera "Mr Robota", bo odpadłem od tej produkcji po dwóch pierwszych odcinkach 1 serii, tak mnie zanudziły i już więcej do serialu nie wróciłem. Głównym powodem było to jak reklamował Esmail serial a mówił o thrillerze w stylu lat 60 - 70 gdzie ważni są bohaterowie i produkcja w stylu filmów Alfreda Hitchcocka. A dodając do tego świetną obsadę, bo nie tylko mamy Julię Roberts, ale też znakomitego Shea Wighama w roli pracownika Departamentu Obrony, Thomasa Carrasco, i równie dobrego Bobby Cannavale, który wcielił się w szefa Heidi w Homecoming. A na drugim planie Sissy Spacek w roli mamy Heidi, choć ma mało do grania. Istotną rolę w całym serialu odgrywa weteran Walter Cruz, podopieczny Heidi, grany przez Stephana Jamesa. Aktorsko nie mogę się do nikogo przyczepić, wszyscy grają jak najlepiej potrafią. A co do historii to trzeba powiedzieć, że prawdę Esmail mówił, że od intrygi pełnej twistów ważniejsi będą bohaterowie. Chociaż ja bym nie porównywał serialu z filmami mistrza suspensu tak do końca. Odniosłem wrażenie że oglądam serial łączący styl Wesa Andersona i Stevena Soderbergha plus trochę produkcja w stylu seriali Noaha Hawleya czyli "Fargo" i "Legion". Widziałem co prawda tylko dwa odcinki "Mr Robota" ale wiem od znajomych, którzy są z serialem na bieżąco, że widać w "Homecoming" reżyserski styl Esmaila znany z tamtego serialu, który jest równie istotny co fabuła. Wiele kadrów z serialu można by oprawić w ramki i powiesić na ścianie, ale w przypadku serialu Amazona nie mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią. Równie ważna jest fabuła i jednocześnie bardzo prosta, chyba każdy mniej więcej w połowie sezonu załapie o co w całej historii chodzi, ale jak to ciekawie jest zrealizowane, dobrze zagrane i świetnie oprawione muzycznie. A co do muzyki to Esmail ma podobną metodę jak Tarantino czyli zero oryginalnej muzyki tylko wykorzystanie kawałków z innych dzieł popkultury. Każdy utwór jaki pożyczył Esmail plus strona wizualna serialu idealnie ze sobą współgrają.  Mnie tak fabuła wciągnęła, że początkowo nie załapałem, że nie ma soundtracku stworzonego na potrzeby serialu, tylko zastanawiałem się kto napisał tak dobrą i różnorodną muzykę. A mamy choćby główny motyw Morricone z "Coś" Carpentera, muzykę Vangelisa z "Rydwanów ognia" i wiele innych dobrych kawałków znanych z innych filmów. A co do obrazu to muszę wspomnieć o tym, że sceny z przyszłości są nakręcone w pionowym formacie obrazu, trochę to wygląda jak format 4:3, ale nie jest to zabawa obrazem dla samej zabawy tylko sensownie jest wyjaśnione czemu spora część serialu wygląda jak nakręcona komórką.  Kolejnym plusem jest ilość odcinków oraz ich długość. Epizodów jest 10, ale trwają po 30 minut, a nie godzinę, czyli serial można obejrzeć za jednym posiedzeniem. Dzięki tak krótkim odcinkom nie ma miejsca na zapychacze, nic nie jest sztucznie przedłużane, nie ma miejsca na nudne wątki. Fabuła toczy się ani za szybko ani za wolno tylko swoim tempem, które jest idealne. Podsumowując "Homecoming" to bardzo dobra rozrywka niepozbawiona humoru oparta na prostym i klarownym scenariuszu ze świetnymi występami aktorskimi i bohaterami na których mi zależało. No i strona techniczna jest super czyli zdjęcia, montaż, zabawa obrazem, muzyka (zapożyczona z innych dzieł popkultury), reżyseria. Czekam na drugi sezon bardzo, a za pierwszy sezon postawię 8/10.

Źródło: forum.film.org.pl

Kidding (Showtime)

#zrodlo
czemu ten serial nie ma osobnego wątku to ja nie wiem, skoro nad taką sabriną potraficie się spuszczać... no nic, najwidoczniej muszę sam założyć kidding to jest perłka. i zdrobnienie jest nieprzypadkowe bo każdy odcinek serialu trwa dwadzieścia kilka minut, a napchany jest emocjami za porządny film fabularny. reżyserowane to jest przez michela gondry, więc chciało by się szukać jakichś podobieństw z "zakochanym bez pamięci". fabularny pomysł na serial - ze względu na idylliczny świat z ekranu telewizora - jest jednak dużo bliższy "truman show" oto mamy jima carreya (twarz naprawdę zmęczona życiem) w roli pana pickles - gwiazdy i twórcy telewizyjnego show dla dzieci w stylu ulicy sezamkowej. cała produkcja tego programu to przedsięwzięcie mocno rodzinne. szefem produkcji jest tu ojciec głównego bohatera (frank langella), za tworzenie kukiełek odpowiada zaś jego siostra (catherine keener). i ten punkt wyjściowy nie wyglądałby może zbyt interesująco gdyby nie to że głównemu bohaterowi wali się właśnie na głowę jego dość poukładane życie. w wypadku samochodowym ginie jeden z jego synów-bliźniaków, a jego żona (judy greer) porzuca go dla kolegi z pracy. każdy normalny artysta przeżywający takie traumy dałby im upust w swojej twórczości. pisał przygnębiające książki, malował ciemne, niepokojące obrazy, śpiewał dołujące piosenki. co może w takiej zrobić twórca radosnych, optymistycznych programów dla dzieci, który w dodatku mocno przesiąknięty jest osobowością odgrywanej przez siebie niezwykle miłej i uczynnej postaci? sami zobaczcie. tym bardziej że już za kilka dni na hbo go odcinek finałowy a ten serial lepiej jednak oglądać ciurkiem. bo pewne wątki wracają, bo nagle widzimy je z innej strony. w ogóle fabuła najeżona jest małymi zwrotami akcji i może niektórym będzie to nawet przeszkadzać. mnie raczej zmusza do zastanowienia jak różnie mogą wyglądać rzeczy gdy przyjrzy im się z bliska. jak różne emocje potrafią wzbudzać. jak bardzo konsternować... tak siak - polecam ps. byłbym zapomniał o najważniejszym: są cycuszki!

Tagi: HBO, Doda
Źródło: forum.film.org.pl

Szukam tytułu filmu thriller

#zrodlo
Witajcie poszukuje filmu z gatunku thriller lub horror tantasy z lat 90 może 2001-5. Widziałam tylko początek, który zaczyna się od jadącego dość długo samochodu luksusowego w stylu rolls royce z lat 30-40. Jechał nim chłopiec wieziony przez szofera. Jechali przez lasy tereny poza miejskie az dojechali do miasteczka. W filmie mówili po angielsku, wiec film angielski może być choć raczej amerykański. Aktorów nie pamiętam, bo oglądałam go dawno temu na Tv późną porą go puścili. Obejrzałam tylko początek. Chłopiec wszedł do sklepu ze starociami i tajemniczymi przedmiotami, jeden z tych przedmiotów go zainteresował. Rozmawiał z tajemniczym właścicielem tego sklepu, który był dość przerażającym sklepikarzem. Więcej nie pamiętam Jeśli ktoś kojarzy tytuł bądź aktorów z tego filmu to proszę o odp pomoże mim to odszukać film i w końcu go obejrzeć po latach.

Źródło: forum.film.org.pl

Bodyguard (BBC)

#zrodlo
"Ochroniarz" to serial BBC, w Polsce dostępny na Netflixie, którego twórcą jest Jed Mercurio znany z innej znakomitej produkcji BBC "Line of Duty", która bije rekordy oglądalności co sezon. Identyczna sytuacja jest z "Ochroniarzem", który spotkał się z ogromnym zainteresowaniem w Wielkiej Brytanii co przełożyło się na widownię, która zwiększała się z odcinka na odcinek. I wcale mnie to nie dziwi bo serial z Richardem Maddenem w roli głównej to znakomita 6godzinna rozrywka trzymająca non stop w napięciu i pełna twistów, które mają sens. Przyznam że spodziewałem się angielskiej odmiany seriali w typie "24 godzin" i taki serial dostałem,  tylko skondensowane do 6 odcinków, ale też widać rękę twórcy "Line of DUty", np. podobnie jak w tej produkcji są sceny przesłuchań bardzo skrupulatnie pokazane. Ale może od początku zacznę czyli o czym jest historia składająca się na 6 odcinków. Głównym bohaterem jest David Budd, były żołnierz, który po powrocie z Afganistanu cierpi na zespół stresu pourazowego. Budd ukrywa przed swoimi pracodawcami swoją chorobę nawet gdy zostaje ochroniarzem ministra spraw wewnętrznych Julii Montague, która budzi swoją polityką, zwłaszcza wobec terroryzmu, sporo kontrowersji w rządzie. W tej roli występuje Keeley Hawes znana właśnie z "Line of Duty" i świetnie się spisuje, podobnie jak Madden, który przyznam, że mnie trochę zaskoczył. Madden gra całkiem dobrze różne stany emocjonalne swojego bohatera mówiąc w wielkim skrócie. Nie wiem co więcej mogę powiedzieć o tej produkcji ,a nie mam zamiaru rzucać spoilerami, bo to serial Mercurio, który znany jest z produkcji gdzie akcja pędzi na złamanie karku i dostajemy twist za twistem. Jest to znakomite kino sensacyjne, nie żaden dramat psychologiczny o ochroniarzu, który nie potrafi poradzić sobie w normalnym życiu. Oczywiście są wątki osobiste dzięki którym lepiej poznajemy Davida i Julię, ale najważniejsza jest akcja. A trzeba powiedzieć, że sceny akcji wszystkie są tak nakręcone, że trzymają w napięciu. Scenariuszowo nie mam się do czego przyczepić, bo znam Line of Duty i wiem czego mogę się spodziewać po serialu Mercurio. No może jedna rzecz mnie trochę rozczarowała. Ale też zaznaczam, że to nie jest serial co zmienia telewizję ani nic nowego w gatunku bo wiele rzeczy, które mamy w tej produkcji były wcześniej w "Homeland" i "24", ale jest tak dobrze zrealizowane, że obejrzałem wszystkie odcinki za jednym posiedzeniem. Oprócz zachwytów widzów serial też zebrał kontrowersje w UK związane z ostatnim odcinkiem. Nie mogę powiedzieć z jakim wątkiem ma to związek, bo to dotyczy bardzo istotnego elementu dla całej historii, tylko powiem tak, że ja kupuję to rozwiązane i przyznam że zaskoczyło mnie mocno. Dla mnie nie jest to wada, ale kolejny plus serialu. Oczywiście mógłbym w spoilerze napisać o co wielu się oburzyło po emisji finału, ale nie mam zamiaru psuć Wam seansu, bo to jeden z takich seriali o którym lepiej nic przed obejrzeniem nie wiedzieć. A co do finału to podobnie jak wcześniejsze odcinki trzyma dobry, a nawet bardzo dobry poziom typowy dla produkcji BBC. Świetnie rozpisana produkcja na 6 odcinków, bez żadnych zapychaczy, znakomicie zagrana, zmontowana i wyreżyserowana.  No i to mi się podoba w angielskich serialach, że nie dość że odcinków mało dzięki temu fabuła się nie rozmywa, nie ma zapychaczy, bo nie ma czasu jak tylko 6 godzin, a jednocześnie to jest na tyle dużo odcinków, że każdy z wątków i każda z postaci jest odpowiednio rozbudowana, i tak jest w tym przypadku. Za 1 sezon postawię 8/10. Chętnie obejrzałbym 2 sezon, który jak powstanie to nie za szybko jak to bywa z produkcjami BBC. Ale jak Wam mało to bardzo polecam "Line of Duty" o którym już wspomniałem, jest dostępne w całości na Netflixie.  W tym przypadku jest to produkcja o gliniarzach ścigających policjantów podejrzanych o różne przestępstwa. Co prawda niby każda seria to inne śledztwo, ale warto obejrzeć wszystkie sezony po kolei (zwłaszcza że tylko cztery serie po 5, 6 odcinków), bo wszystkie odcinki tworzą jedną całość. Mnie co prawda 1 sezon za bardzo nie przypadł do gustu, ale dlatego, bo za aktorem z 1 serii nie przepadam, co innego kolejne sezony. Bardzo polecam całość, podobnie jak Ochroniarza.

Źródło: forum.film.org.pl

Ślepnąc od świateł (2018) [HBO]

#zrodlo
A "Ślepnąć od świateł" ktoś ogląda? Ja książki nie czytałem, ale po 3 odcinkach czuje się mocno zaangażowany i jest zajawka, której zwykle przy polskich serialach nie mam. Oczywiście nie wszystko jest idealne, słabe CGI razi w oczy, aktorsko też momentami mogło by być lepiej, ale na razie zdecydowanie więcej plusów niż minusów, zobaczymy co będzie dalej.

Tagi: HBO
Źródło: forum.film.org.pl

Ankieta - Film dekady MCU

#zrodlo
Odpalamy nowe głosowanie na ulubione/najlepsze filmy MCU. Głosowanie jest jawne na następujących zasadach: - Głosujemy na od trzech do pięciu filmów. - Kandydaci otrzymują punkty według następującego schematu: 10pkt, 7pkt, 5pkt, 2pkt, 1pkt - Głosujemy na filmy MCU od Iron Mana do Infinity War (jak ktoś chce to Ant Man and Wasp też OK). Wyniki będą aktualizowane na bieżąco tutaj: 1.1Iron Man (2008) 1.2The Incredible Hulk (2008) 1.3Iron Man 2 (2010) 1.4Thor (2011) 1.5Captain America: The First Avenger (2011) 1.6Marvel's The Avengers (2012) 2.1Iron Man 3 (2013) 2.2Thor: The Dark World (2013) 2.3Captain America: The Winter Soldier (2014) 2.4Guardians of the Galaxy (2014) 2.5Avengers: Age of Ultron (2015) 2.6Ant-Man (2015) 3.1Captain America: Civil War (2016) 3.2Doctor Strange (2016) 3.3Guardians of the Galaxy Vol. 2 (2017) 3.4Spider-Man: Homecoming (2017) 3.5Thor: Ragnarok (2017) 3.6Black Panther (2018) 3.7Avengers: Infinity War (2018) 3.8Ant-Man and the Wasp (2018)

Źródło: forum.film.org.pl

Chilling Adventures of Sabrina (2018- ) Netflix

#zrodlo
Oparta na powieści graficznej Roberto Aguirre-Sacasy wersja przygód Sabriny nastoletniej czarownicy, którą większość z nas pamięta z popularnego kilkanaście lat temu serialu komediowego z Melissą Joan Hart. W tym miejscu warto zaznaczyć, że produkcja Netflixa, za którą odpowiadali twórcy "Riverdale" odbiega od poprzedniej wersji tej historii praktycznie w każdym możliwym elemencie. Moim zdaniem dokonane zmiany i postawienie na horror wypada zdecydowanie na plus. Nie zrozumcie mnie źle. Mam duży sentyment do wspomnianego wcześniej dzieła Neila Scovella i lubię do niego wracać, jednak trzeba powiedzieć, że przy tej inkarnacji wypada bladziutko.  Poprzednia wersja była bowiem tak na prawdę niezobowiązującym sitcomem. Lekkim zabawnym oraz pełnym głupkowatych elementów (na przykład gadającego kota, który zasłużenie stał się ulubieńcem publiczności). Tu natomiast mamy mrok, grozę, szatana, okultyzm i ogólnie tak gęsty klimat, że można by go ciąć siekierą. Jak to trafnie ujął jeden z internetowych komentarzy, aż dziwne iż oburzeni propagowaniem satanizmu rodzice nie maszerują jeszcze z widłami i pochodniami na siedzibę Netflixa. Na koniec warto podkreślić kapitalne kreacje aktorskie. Błyszczy przede wszystkim wcielająca się w tytułową rolę Kiernan Shipka, która udowadnia, że jej kapitalny występ w "February" nie był przypadkowy. Dzielnie sekundują jej jednak Miranda Otto, Michelle Gomez, Chance Perdomo i Lucy Davis.

Źródło: forum.film.org.pl

The Mule (2018, reż. Clint Eastwood)

#zrodlo
Dziadzio po raz kolejny powraca do aktorstwa i, kto wie, może w końcu wznosi się ponad reżyserską przeciętność. Film na faktach - weteran wojenny u schyłku życia zaczyna rozwozić dragi dla kartelu i po jakimś czasie zostaje przyskrzyniony przez pały. Tyle - może to pójść zarówno w stronę familijnych blubrów - zły mąż, niedobry tatuś (co jest zaznaczone w trailerze), jak i w kierunku mięcha, porachunków bandziorów, szczelanin i wybóhuf (chciałbym w końcu czegoś mocnego od króla-twardziela, a nie jakieś tańczące i śpiewające chłopaczki, phi). W obsadzie również Bradley Cooper, Andy Garcia, Michael Pena i Dianie i Wiest, scenariusz zaś pisze gość od Gran Torino, czyli ostatniego wybornego filmu Clinta. Premiera końcem grudnia 2018.

Źródło: forum.film.org.pl

Elizabeth Olsen

#zrodlo
Co myślicie o najmłodszej i najbardziej utalentowanej z sióstr Olsen? Ja osobiście uważam ją za jedną z moich absolutnie ulubionych aktorek, zaraz obok Emmy Stone i Evy Green. Elizabeth to posiadaczka przeuroczego uśmiechu, od którego nie można oderwać wzroku, magnetyzującego i hipnotyzującego spojrzenia a przede wszystkim nieprzeciętnego talentu, sprawiającego, że oglądanie jej na ekranie jest nie tylko przyjemnością pod względem wizualnym ale przede wszystkim gwarancją wysokiego aktorskiego poziomu! Naprawdę cieszę się, że jej kariera nabrała wiatru w żagle. O dziwo osobiście odkryłem ją nie w "Martha Marcy May Marlene", w którym zaprezentowała niesamowitą dyspozycję aktorską ale w "Red Light" Rodrigo Cortesa. Swoją drogą co się stało z tym reżyserem, który świetnie się zapowiadał ("Pogrzebany" czy właśnie wspomniany "Red Light")

Źródło: forum.film.org.pl

Killers Of The Flower Moon (2020?) - reż. Martin Scorsese

#zrodlo
Oficjalnie się potwierdziło! Z dziesiątek zapowiadanych przez Martina S. reżyserskich projektów kolejnym po "The Irishmanie" ma być polityczny thriller "Killers Of The Flower Moon". Będzie to ekranizacja powieści Davida Granna pod tym samym tytułem. Scenariusz napisze obecnie legenda wśród scenarzystów - Eric Roth, który z przyszłych projektów poza filmem Scorsese pracuje też obecnie nad "Diuną" Villeneuve'a. Główną rolę zagra oczywiście nie kto inny jak Leoś DiCaprio, który po latach przerwy wyraźnie szykuje nas na powrót z przytupem - najpierw rola u Tarantino, a teraz poraz szósty u Scorsese. W zeszłym roku mówiło się też o udziale Boba De Niro w tym filmie. Zdjęcia mają rozpocząć się latem 2019. Film ma zrelacjonować wydarzenia do jakich doszło w latach 20. w Oklahomie, kiedy to nadeszła seria brutalnych mordów na Osagach. Morderstwa miały zacząć się po tym jak na zajmowanym przez nich terenie odkryto ropę naftową. Zaczęto wówczas nawet mordować ludzi, którzy chcieli rozwikłać tę zagadkę i w sprawę musiały się zaangażować siły federalne, wśród ktorych znajdował się także J. Edgar Hoover. Oczywiście jako kinoman mam obowiązek czekać na ten film z palcem na kalendarzu. Po pierwsze - Scorsese, człowiek, który nawet gdy ostatnio też jest "raz na wozie, a czasami trochę bardziej pod", to zawsze można liczyć przynajmniej na świetne jakosciowo kino od niego, a przy innych twórcach starej daty (Spielberg, Eastwood, Scott) wysyłanie Marty'ego na emeryturę byłoby grzechem. Po drugie - DiCaprio, fajnie że wraca i to z dwoma istotnymi projektami, bo po Oscarze za "Zjawę" trochę jakby pospoczywał na laurach. Po trzecie - naprawdę fascynująca fabuła, bo przecież tajemnicze morderstwa z ropą naftową w tle? Przecież to temat na fascynujące kino. Jak De Niro się jeszcze zgodzi to będzie czwarty powód i może po tych dwóch wielkich powrotach u Scorsese przejrzy na oczy jakim aktorem był dawniej, a jakim stał się obecnie. Liczę także na wspaniale obsadzony drugi plan, jak to zwykle u Martina.

Źródło: forum.film.org.pl

The Night Comes for Us (2018)

#zrodlo
Dla mnie filmowy rok 2018 właśnie dobiegł końca - obejrzałem prawdopodobnie najbrutalniejszy i najlepszy kopany film akcji w historii, można spokojnie gasić światło;) W sumie nawet nie wiem co tu więcej dodawać - chłopaki z Indonezji pozamiatali w temacie. O takich filmach zwykło się mawiać gdzieś zagranicą, że to instant classic i to określenie spokojnie wystarczyłoby za recenzję "The Night Comes for Us". Jasne, nie jest to obrazek dla wszystkich; rzecz ewidentnie skierowana do "koneserów" takiego kina, ale za to jaka - inscenizacyjnie i czysto filmowo to najwyższa możliwa półka, wnosząca pojęcie "choreografii walk" na zupełnie inny, niespotykany dotąd poziom. Powtórzę - dla wielbicieli tego typu kina będzie to rzecz wybitna, dla reszty pojęcia nie mam i raczej mnie to nie interesuje;) W swojej klasie to absolut; padam na kolana i zaczynam bić pokłony twórcom.

Tagi: Doda
Źródło: forum.film.org.pl

The Haunting of Hill House (2018)

#zrodlo
Dotychczas Mike Flanagan niczym pozytywnym mnie nie zaskoczył (a dwóm filmom tego pana wlepiłem nawet 3/10), więc nie oczekiwałem zbyt wiele po jego najnowszym serialu. I już dawno mi się nie zdarzyło, żeby oczekiwania tak mocno minęły się z efektem końcowym, bo obejrzałem jeden z najciekawszych horrorów ostatnich lat. "Nawiedzony dom na wzgórzu" jest wariacją na temat powieści Shirley Jackson. Nie czytałem książki, ale od dwóch ekranizacji, które widziałem, różni się dość znacznie - zgadzają się imiona, no i to, że mamy do czynienia z nawiedzonym pałacykiem. Dostajemy historię straumatyzowanego rodzeństwa, które po wielu latach nadal nie jest w stanie przepracować wydarzeń, które miały miejsce w tytułowym miejscu, kiedy byli dziećmi. Akcje obserwujemy na dwóch płaszczyznach czasowych - w jednej powoli dowiadujemy się co stało się wtedy, a w drugiej śledzimy losy niezbyt dobrze radzących sobie i pozostających w konflikcie ze sobą dorosłych. I już tutaj muszę pochwalić montaż, bo te dwie chronologie przenikają się bardzo płynnie, zawsze fajnie rezonują i nie ma żadnej trudności, żeby się w tym wszystkim połapać. To także zasługa dobrego castingu, bo dzieciaki (tak jak w netflixowym "Dark") przypominają swoje starsze wersje. No i wszyscy świetnie tutaj grają, a mają co, bo to horror z mocno dramatycznym zacięciem. A wręcz powiedziałbym, że to przede wszystkim dramat. A wszelkie manifestacje duchów są jakby wtórne w stosunku do tego wszystkiego, co dzieje się (a dzieje się sporo) w głowach i relacjach bohaterów (co tak podobało mi się w "Hereditary"). A jeżeli już dochodzi do straszenia, to jest naprawdę nieźle. Jasne, sporo tutaj prostych jump scare'ów, ale ze względu na serialowy format, reżyser mógł pozwolić sobie na mozolniejsze budowanie klimatu i bardziej oryginalne zabiegi. Często duchy nie wyskakują nagle z szafy, tylko powoli suną po dalszym planie i wcale nie dążą do konfrontacji. Zaznaczają swoją obecność, ale nie straszą w bezpośredni sposób. Realizacyjnie jest to najwyższy poziom. Muzyka, piękne zdjęcia, scenografia zamczyska, charakteryzacja upiorów, wspomniany już montaż. No i serial trzeba zobaczyć chociażby dla szóstego odcinka - mogę się mylić, ale chyba dopiero w okolicach 20 minuty następuje pierwsze cięcie, a i dalej mamy sporo bardzo długich ujęć. Coś cudownego. Zarzut do serialu mam w sumie tylko jeden - zakończenie trochę mnie rozczarowało. 8,5/10

Źródło: forum.film.org.pl

The Endless

#zrodlo
Nie mam jakoś weny na pisanie dłuższych notek. Chciałbym wam jednak polecić kapitalny film, który miałem okazję obejrzeć. Mam tu na myśli „The Endless” czyli najnowsze dzieło reżyserskiego duetu Justin Benson i  Aaron Moorhead, mającego na swoim koncie takie tytuły jak „Resolution”, o którym w swoim czasie było dość głośno, oraz „Spring”. Dodam, że krytycy są tym filmem zachwyceni o czym świadczy choćby fakt, iż jego nota na Rotten Tomatoes to w tym momencie 94%. „The Endless” to przede wszystkim intrygujący obraz, który gra z naszymi oczekiwaniami. Biorąc bowiem rozmaite zdawałoby się całkowicie zużyte gatunkowe schematy i klisze, takie jak chociażby tajemnicza sekta czy nadnaturalne zagrożenie, twórcom udaje się przekształcić je w nową, całkowicie satysfakcjonującą jakość. "Horror intelektualny" (pozwoliłem sobie "zapożyczyć" zasłyszane gdzieś bardzo trafne określenie tej produkcji ) unikający dosłowności, bazujący na niedopowiedzeniu a przede wszystkim czerpiący pełnymi garściami z twórczości Lovecrafta i  próbujący, że tak to ujmę "wyrazić niewyrażalne". Krótko mówiąc kino, które „wychodzi z widzem z kina” ponieważ na długo zostaje w pamięci i skłania do myślenia. Wielu widzów narzeka co prawda, że film bardzo powoli się rozwija i w zasadzie niewiele się wyjaśnia, jednak mnie dzieło duetu Justin Benson Aaron Moorhead całkowicie kupiło i podczas seansu siedziałem jak urzeczony. Przy okazji warto wspomnieć, że twórcy nie tylko budują niepokojący klimat, ale przede wszystkim umiejętnie mylą tropy dzięki czemu nic tu nie jest tym, czym się wydaje. Nawet pozornie szczęśliwe zakończenie może finalnie okazać się wyłącznie pięknym złudzeniem. Wszystko zależy wyłącznie od interpretacji.

Źródło: forum.film.org.pl

Junktech: Duel - karcianka Post-Apo

#zrodlo
Czołem forumowicze! Jak wiecie, dłubię czasami gry i czasami się one podobają Mój najnowszy projekt, gra karciana (napierdzielanka, a jak!) jest osadzona w Post-Apo i ma tytuł . To szybka gierka dla dwóch osób, w której przy użyciu żetonów akcji (ciosy, bloki, uniki) oraz kart bijemy przeciwnika lub próbujemy uniknąć łomotu. W grze jest 5 bohaterów, każdy ma swoją talię kart, z której wybieramy dostepne akcje w trakcie walki - każdą postacią gra się nieco inaczej. Ogólnie, losowość znikoma, dużo blefu, próby przewidywania ruchu przeciwnika oraz odrobina refleksu. , a dzięki wparciu społeczności rozbudowujemy zawartość pudełka. Jeżeli grywacie w karcianki, chcecie pobić kogoś przy piwku i lubicie Post-Apo, zapraszam na stronę projektu: Cena gry to 55zł z dostawą - mamy też klimatyczną matę w ofercie - Link do akcji ---> Troszkę grafik z gry i kart - wykonał je Radosław jaszczuk

Źródło: forum.film.org.pl

Pułapka (2018) - Potrzebna pomoc w odnalezieniu serialowego rekwizytu

#zrodlo
Witam, Jestem w kropce i potrzebuję pomocy. Mojej dziewczynie bardzo podoba się torba głównej bohaterki, taka duża, charakterystyczna - jeżeli nie mylę rodzaju - shopperka. Widoczna jest na zdjęciu w ręku Agaty Kuleszy: Niestety w napisach końcowych nie ma informacji na temat firm odzieżowych z jakich korzystali kostiumografowie. Czy wiecie może jakiej marki to torba? W jakim sklepie można ją kupić? Będę szalenie wdzięczny za pomoc! :)

Źródło: forum.film.org.pl

reklama
reklama
Kontakt z nami